Byłam w spiżarni po mąkę, drzwi przymknięte. W kuchni córka tłumaczyła wnuczce, że "pierścionek z szafirem będzie twój, sygnet dziadka dla Kacpra, tylko trzeba poczekać, aż babcia..." - i urwała. Wnuczka zapytała, czy nie można od razu
Wnuka odbieram z przedszkola od września codziennie - "tylko do stycznia, mamo, potem wraca pani Marta". W tramwaju zapytał, ile kosztuję. Bo tata mówił mamie, że "Marta bierze trzydzieści za godzinę, a babcia nic, więc po co ta Marta"